28.06.2009
Zombie Walk 2009
Pozwoliłem sobie wrzucić foty z tegorocznego, trzeciego w ogóle, warszawskiego zombie walk. Wystarczy jeden krok - TUTAJ
21.06.2009
Bacman
14.06.2009
(Ko)edukacja I
Na dzień (drugi) dobry, coś na temat kultury, czyli jak mawiał po francusku wielki polski mąż stanu: savoir-vivre! Taka tam etiuda, w ramach ćwiczeń techniki:
Klik, to się powiększy.

Aktualizacja 23.06.09: Właśnie byłem świadkiem kolejnego starcia pokoleń, starzy ludzie kontra młodzi, arystokracja vs demokracja, zachowawczość przeciwko postępowi i tak dalej. Jegomość lat 2x opuszczając swoje miejsce w metrze, zostawił na tym miejscu gazetę (darmową) "Metro". Siedziący obok siwy pan poczuł się w dziejowym obowiązku zwrócenia tamtemu uwagi.
Dziad: Przepraszam pana, czy pan nie zostawił swojej gazety?
2x: Nie, może ktoś będzie chciał przeczytać.
Dziad: Niech pan to sprzątnie! Niech pan nie robi tu bałaganu!.. (chwila ciszy)... m ł o d y c z ł o w i e k u!
2x:....
Dziad: Jeszcze przyjdzie czas, że będziesz sam to sprzątać.
2x: To może pan, bo ja jak na razie nie przewiduję podjęcia takiej pracy... I nie jesteśmy na Ty.
Drzwi wagonu się otwierają, 2x wysiada, dziad prycha w ciszy. Kurtyna opada, koniec.
Dialog jest możliwie autentyczny - szczególnie ta tajemna formuła "młody człowieku", rzucona niczym klątwa, słowo-klucz, mające na celu.. nie wiem co... stwierdzenie oczywistego faktu, który widać - że dziadyga jest stary, a gość młodszy? Pomijam też popularne przeświadczenie starszych ludzi, że tzw. zasady dobrego wychowania i kultura słowa przestają obowiązywać z wiekiem.
Kluczowy jest dla mnie sam motyw gazety zostawionej dla kolejnych pasażerów. Muszę przyznać, że jest to dość denerwujące, gdy widzi się jedno miejsce i leży na nim akurat plik zadrukowanego papieru toaletowego - w takich sytuacjach wpadam w konsternację, nie wiem jak się zachować, spuszczam głowę i nie siadam. Ale to nie dlatego, że zostawianie gazet musi być z konieczności, analitycznie, śmieceniem - tylko dlatego, że Polacy nie mają takiego obyczaju, reagują jak dzikus na widok okularów przeciwsłonecznych - nie dotkną takiej gazety, bo to pułapka, bo boją się HIV albo ciąży pozamacicznej. Kto wie, jaki zboczeniec mógł dotykać takiej gazety.
Jako student filozofii unikam myślenia w takich kategoriach, ale aż zbytnio narzucają mi się takie słowa jak: cywilizacja i buractwo. Są kraje, gdzie normalnym jest zostawić gazetę w metrze. Japończycy zostawiają komiksy, a może ktoś sobie przeczyta. To nie tylko wyraz jakiegoś obywatelskiego altruizmu i proekologicznej, lewackiej oszczędności, ale też zwyczajnego, tak wartościowego w społeczeństwie, zaufania. A tu - środek stepu, dzicz, smród i białe skarpetki.
Klik, to się powiększy.

Aktualizacja 23.06.09: Właśnie byłem świadkiem kolejnego starcia pokoleń, starzy ludzie kontra młodzi, arystokracja vs demokracja, zachowawczość przeciwko postępowi i tak dalej. Jegomość lat 2x opuszczając swoje miejsce w metrze, zostawił na tym miejscu gazetę (darmową) "Metro". Siedziący obok siwy pan poczuł się w dziejowym obowiązku zwrócenia tamtemu uwagi.
Dziad: Przepraszam pana, czy pan nie zostawił swojej gazety?
2x: Nie, może ktoś będzie chciał przeczytać.
Dziad: Niech pan to sprzątnie! Niech pan nie robi tu bałaganu!.. (chwila ciszy)... m ł o d y c z ł o w i e k u!
2x:....
Dziad: Jeszcze przyjdzie czas, że będziesz sam to sprzątać.
2x: To może pan, bo ja jak na razie nie przewiduję podjęcia takiej pracy... I nie jesteśmy na Ty.
Drzwi wagonu się otwierają, 2x wysiada, dziad prycha w ciszy. Kurtyna opada, koniec.
Dialog jest możliwie autentyczny - szczególnie ta tajemna formuła "młody człowieku", rzucona niczym klątwa, słowo-klucz, mające na celu.. nie wiem co... stwierdzenie oczywistego faktu, który widać - że dziadyga jest stary, a gość młodszy? Pomijam też popularne przeświadczenie starszych ludzi, że tzw. zasady dobrego wychowania i kultura słowa przestają obowiązywać z wiekiem.
Kluczowy jest dla mnie sam motyw gazety zostawionej dla kolejnych pasażerów. Muszę przyznać, że jest to dość denerwujące, gdy widzi się jedno miejsce i leży na nim akurat plik zadrukowanego papieru toaletowego - w takich sytuacjach wpadam w konsternację, nie wiem jak się zachować, spuszczam głowę i nie siadam. Ale to nie dlatego, że zostawianie gazet musi być z konieczności, analitycznie, śmieceniem - tylko dlatego, że Polacy nie mają takiego obyczaju, reagują jak dzikus na widok okularów przeciwsłonecznych - nie dotkną takiej gazety, bo to pułapka, bo boją się HIV albo ciąży pozamacicznej. Kto wie, jaki zboczeniec mógł dotykać takiej gazety.
Jako student filozofii unikam myślenia w takich kategoriach, ale aż zbytnio narzucają mi się takie słowa jak: cywilizacja i buractwo. Są kraje, gdzie normalnym jest zostawić gazetę w metrze. Japończycy zostawiają komiksy, a może ktoś sobie przeczyta. To nie tylko wyraz jakiegoś obywatelskiego altruizmu i proekologicznej, lewackiej oszczędności, ale też zwyczajnego, tak wartościowego w społeczeństwie, zaufania. A tu - środek stepu, dzicz, smród i białe skarpetki.
Etykiety:
edukacja,
kultura,
kwaśniewski,
robotnicy
13.06.2009
Rekonstrukcja obcych światów
Nie wiem, jak się rozpoczyna pisanie bloga i czy formuła bloga jest w tym wypadku bardziej tezą czy antytezą, ale pomysł jest taki, że treść objawiać będzie się pod postacią nieregularnie zamieszczanych obrazków plus krótki komentarz w ramach przyczynku do interpretacji. Chodzi głównie o collages, które sporadycznie emanują z moich rąk i żeby nie trafiały w próżnię, wysyłam je tutaj, pod auspicja dyrektora Internetu. To tyle. Na początek:

Subskrybuj:
Posty (Atom)

