14.06.2009

(Ko)edukacja I

Na dzień (drugi) dobry, coś na temat kultury, czyli jak mawiał po francusku wielki polski mąż stanu: savoir-vivre! Taka tam etiuda, w ramach ćwiczeń techniki:
Klik, to się powiększy.




Aktualizacja 23.06.09: Właśnie byłem świadkiem kolejnego starcia pokoleń, starzy ludzie kontra młodzi, arystokracja vs demokracja, zachowawczość przeciwko postępowi i tak dalej. Jegomość lat 2x opuszczając swoje miejsce w metrze, zostawił na tym miejscu gazetę (darmową) "Metro". Siedziący obok siwy pan poczuł się w dziejowym obowiązku zwrócenia tamtemu uwagi.

Dziad: Przepraszam pana, czy pan nie zostawił swojej gazety?
2x: Nie, może ktoś będzie chciał przeczytać.
Dziad: Niech pan to sprzątnie! Niech pan nie robi tu bałaganu!.. (chwila ciszy)... m ł o d y c z ł o w i e k u!
2x:....
Dziad: Jeszcze przyjdzie czas, że będziesz sam to sprzątać.
2x: To może pan, bo ja jak na razie nie przewiduję podjęcia takiej pracy... I nie jesteśmy na Ty.
Drzwi wagonu się otwierają, 2x wysiada, dziad prycha w ciszy. Kurtyna opada, koniec.
Dialog jest możliwie autentyczny - szczególnie ta tajemna formuła "młody człowieku", rzucona niczym klątwa, słowo-klucz, mające na celu.. nie wiem co... stwierdzenie oczywistego faktu, który widać - że dziadyga jest stary, a gość młodszy? Pomijam też popularne przeświadczenie starszych ludzi, że tzw. zasady dobrego wychowania i kultura słowa przestają obowiązywać z wiekiem.
Kluczowy jest dla mnie sam motyw gazety zostawionej dla kolejnych pasażerów. Muszę przyznać, że jest to dość denerwujące, gdy widzi się jedno miejsce i leży na nim akurat plik zadrukowanego papieru toaletowego - w takich sytuacjach wpadam w konsternację, nie wiem jak się zachować, spuszczam głowę i nie siadam. Ale to nie dlatego, że zostawianie gazet musi być z konieczności, analitycznie, śmieceniem - tylko dlatego, że Polacy nie mają takiego obyczaju, reagują jak dzikus na widok okularów przeciwsłonecznych - nie dotkną takiej gazety, bo to pułapka, bo boją się HIV albo ciąży pozamacicznej. Kto wie, jaki zboczeniec mógł dotykać takiej gazety.
Jako student filozofii unikam myślenia w takich kategoriach, ale aż zbytnio narzucają mi się takie słowa jak: cywilizacja i buractwo. Są kraje, gdzie normalnym jest zostawić gazetę w metrze. Japończycy zostawiają komiksy, a może ktoś sobie przeczyta. To nie tylko wyraz jakiegoś obywatelskiego altruizmu i proekologicznej, lewackiej oszczędności, ale też zwyczajnego, tak wartościowego w społeczeństwie, zaufania. A tu - środek stepu, dzicz, smród i białe skarpetki.

3 komentarze:

  1. Boleśnie życiowe. I prawdziwe. Innymi słowy: ani tego nie pokonasz, ani nie przeskoczysz. Możesz ew. się buntować, co da jedynie pretekst do potwierdzenia braku kultury pokolenia 2x.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwe i niestety zbyt często obserwowane. A. Czechow powiedział kiedyś, że "dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, gdy zrobi to ktoś inny". Śmieszą mnie, a zarazem irytują, stare dzidygi, które zwracają uwagę 2x, czasami uzasadnioną, w większości przypadku nie, a sami zachowują się okropnie. Taki staruch na przykład potrafi walnąć starą babkę laską po nogach, żeby pierwszemu udało mu się wsiąść do autobusu!
    Potem z drugim staruchem mawia, "ta dzisiejsza młodzież".
    A gazeta...hm. też nie podnoszę i nie czytam. To chyba sprawa obyczajów, u nas to się jeszcze nie przyjęło. A poza tym kultura wielu osób pozostawia wiele do życzenia i niestety takie darmowe gazety kryją w sobie różne niespodzianki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale w czym problem? W tym, że tu jest tak, a gdzie indziej - inaczej? To chyba dobrze, że zwyczaj pozostawiania (bądź nie) makulatury na siedziskach w środkach komunikacji miejskiej jest zróżnicowany na tej planecie.

    Mnie ten "polski folklor" nie przeszkadza, białe skarpetki też nie. Gdyby było inaczej, weyemigrowałbym. A co!

    OdpowiedzUsuń